
Św. Grzegorz z Nazjanzu napisał: “Kapłan jest obrońcą prawdy, znosi się z aniołami, wielbi z archaniołami, składa na ołtarzu dary ofiarne, uczestniczy w kapłaństwie Chrystusa, odnawia stworzenia, przywraca w nich obraz Boży i przysposabia je do świata wyższego”. Kilka wieków później św. Jan Vianney, proboszcz z Ars, dopowie: “Gdyby dobrze zrozumiano, kim jest kapłan na ziemi, można by umrzeć, nie z przerażenia, lecz z miłości. Kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego”.
Wszyscy “rodzimy się w Kościele” dzięki pośrednictwu kapłana. To on w imieniu Boga przyjmuje nas do wspólnoty wierzących, uczestniczy we wszystkich sakramentach: od chrztu świętego po sakrament chorych, przez pokutę, Eucharystię, bierzmowanie i sakrament małżeństwa. Przez cały czas obecny jest w naszym życiu, jest świadkiem naszych radości, sukcesów, wszelkich życiowych porażek, udziela nam rad, a czasami napomina. We wszystkich momentach naszego życia Chrystus przychodzi do nas za pośrednictwem kapłana. Wiemy także, że zbliżając się do kapłana sprawującego sakramenty, idziemy na spotkanie z Chrystusem - to Jezus Chrystus niewidzialny w widzialnym kapłanie przewodniczy Eucharystii. Każdy kapłan reprezentuje Chrystusa, działając w Osobie Chrystusa - in persona Christi. To w kapłańskich dłoniach dokonuje się prawdziwy cud, gdy Jezus przemienia chleb w swoje Ciało. Na ołtarzu obecny jest żywy i prawdziwy Chrystus. W kapłańskich rękach rodzi się Eucharystia i z rąk kapłana przyjmują ją wierni. To kapłan jedna człowieka z Bogiem w sakramencie pokuty. W jego kapłańskich rękach jest władza odpuszczania win. Jeśli ktoś z powodu grzechu nie może przyjąć Eucharystii, kapłan go oczyszcza, uwalnia z winy, jedna z Bogiem i podaje Eucharystię. (…)
Najważniejsze jest owo TAK wypowiadane przez kapłana własnemu kapłaństwu i Chrystusowi. TAK ponawiane w chwilach bólu, zwątpienia i samotności. TAK, jakie Michel Quoist powiedział w “Modlitwie na niedzielny wieczór”: “Panie, gdy wszystko milczy i gdy w moim sercu czuję bolesne kąsanie samotności […] Gdy ludzie zżerają mi duszę, a ja czuję się niezdolnym do nasycenia ich. Gdy cały świat ciąży mi na barkach swym ciężarem nędzy i grzechu, powtarzam Ci moje TAK, nie w wybuchu pychy i radości, ale wolno, cicho, świadomie i pokornie - samotny, Panie, przed Tobą - TAK”.
(fragmenty tekstu autorstwa o. D.W. Andrzejewskiego CSSp, znalezione na stronie www.listdochorych.win.pl)
***
Kochany Pawle, w tym dniu proszę Pana, aby obdarzał Cię nieustannie pełnią Swoich łask.